poniedziałek, 25 lipca 2016

Andy Weir "Marsjanin"


Mark Watney, wraz z pozostałymi członkami załogi to pierwsi ludzie, którzy stanęli na Marsie. Początkowo, wyprawa na Czerwoną Planetę zapowiadała się jako ogromny sukces, jednak szybko pojawiły się komplikacje. Z powodu ogromnej burzy piaskowej grupa opuszcza planetę, zostawiając za sobą rannego, nieprzytomnego Marka. Nikt nie wiedział, że astronauta jeszcze się obudzi. Od tego czasu zaczyna się jego mordercza walka o przetrwanie. Znikome zapasy żywności, wody i powietrza oraz brak łączności ze stacją na Ziemi, to nie jedyny problem, z jakim musi się zmierzyć. Na dodatek nie może liczyć na to, że ktoś po niego wróci, ponieważ oficjalnie został uznany za martwego. To nie wróży dobrego zakończenia. Mimo wszystko, Mark nie poddaje się i postanawia walczyć aż do końca…

Zanim sięgnęłam po tę książkę, miałam okazję zapoznać się z opiniami wielu czytelników, które w większości były bardzo pozytywne. Jednak w niektórych spotykałam się ze stwierdzeniem, że rozległe objaśnienia różnych zjawisk chemicznych i fizycznych, czy działania sprzętów kosmicznych są nieco męczące. Z tego względu, to właśnie ich obawiałam się najbardziej. Zazwyczaj nie przepadam za zbyt długimi opisami, dlatego byłam bardzo zaskoczona, że w tej książce w ogóle mi to nie przeszkadza. Ba! Większość z nich czytałam z naprawdę ogromnym zaciekawieniem. To prawda, autor używa wiele terminów, które dla laika w takich sprawach mogą być trudne do zapamiętania, ale przecież w takiej powieści nie da się tego uniknąć. Na szczęście wszystko zostało objaśnione w możliwie najbardziej przystępny sposób, dzięki czemu nie jest to w żadnym stopniu ciężka lektura.

"Nie mając pola magnetycznego, Mars nie ma żadnej ochrony przed promieniowaniem
słonecznym. Jeśli byłbym na nie wystawiony, dostałbym takiego raka, że jeszcze
 ten rak miałby raka."

Tak naprawdę nie mogę sobie wyobrazić tej książki w żadnej innej formie, niż została przedstawiona. Te rozległe opisy wynikają także z tego, że w większości składa się ona z zapisków w dzienniku pokładowym, który skrupulatnie prowadzi Mark. Dotyczą one nie tylko wcześniej wspomnianych zjawisk czy sprzętów, ale także dokładnych działań głównego bohatera. Dzięki temu czytelnik nie ma wrażenia, że coś dzieje się bezpodstawnie, a historia – paradoksalnie – zyskuje na realności. Paradoksalnie, bo przecież tak naprawdę wyprawa na Marsa na razie nie jest możliwa, a mimo to, czasami miałam wrażenie, że czytam prawdziwą relację z pobytu na tej planecie.

Wracając do głównego bohatera, nie sposób domyślić się, że to właśnie on głównie towarzyszy nam przez całą powieść. To ryzykowny zabieg, bo przecież po jakimś czasie czytelnik mógłby poczuć się znudzony taką monotonnością. Jednak w tym wypadku to niemożliwe. Andy Weir spisał się świetnie, jeśli chodzi o kreację głównej postaci. Mark to niesamowicie inteligentna i nader pozytywna osoba z dużym dystansem do siebie, której chyba nie da się nie darzyć sympatią. Uwierzcie mi, że tak jak ja, pokochacie jego poczucie humoru, jednocześnie podziwiając ogromne zasoby wiedzy, jakie posiada. Pod koniec powieści uświadomiłam sobie, że jeszcze nie chcę się z nim rozstawać, że te niecałe czterysta stron w jego towarzystwie minęły mi zdecydowanie za szybko.

"[12.04] JPL: (...) Proszę, uważaj na swój język. Wszystko, co napiszesz, nadajemy
na żywo na cały świat.

[12.15] WATNEY: Patrzcie! Cycki! ==>> (.Y.)."

Szybkie tempo, w jakim pochłonęłam tę książkę nie wynikała jednak tylko z charakteru głównego bohatera. Jak już wcześniej wspominałam, ta historia niebywale mnie zaciekawiła, choć można rzec, że w niektórych momentach była dosyć przewidywalna. Szczególnie mam tu na myśli zakończenie, którego właściwie już od początku można się spodziewać oraz fakt, że większość planów, które opracowywał Mark, w jakimś momencie zawodziły, w wyniku czego nasz główny bohater miał kolejną trudność do pokonania. Mimo to, powieść trzymała mnie w napięciu, a kolejne kartki uciekały mi w zawrotnym tempie, przez co niestety skończyłam Marsjanina trochę szybciej, niż tego chciałam.

Szczerze mówiąc, nie wiem czy powinnam polecać tę powieść wszystkim czytelnikom, bo jestem świadoma tego, że nie każdemu może się spodobać. Dla mnie była ona małym zaskoczeniem, bo mimo, że ani nie sięgam często po powieści science fiction, ani nie jestem miłośniczką aż tak długich opisów, to czerpałam niezwykle dużą przyjemność z poznawania tej historii. Jeśli Wam te rzeczy są niestraszne, to myślę, że spokojnie możecie się zmierzyć z Marsjaninem, bo to naprawdę zajmująca historia. I choć po dłuższym zastanowieniu mogę stwierdzić, że chyba nie jest to książka, do której kiedyś wrócę, to niewątpliwie zapamiętam ją na długo. 

ocena:
9/10 

autor: Andy Weir
tytuł: Marsjanin
ilość stron: 384
wydawnictwo: Akurat

34 komentarze:

  1. Jeszcze nie czytałam tej książki i jakoś mnie do niej na razie nie ciągnie... Może kiedyś przeczytam tę pozycje, ale raczej nie szybo :)
    Kochana, post jak zwykle świetny i oczywiście czekam na więcej <3

    Pozdrawiam cię z całego serduszka i w wolnej chwili zapraszam do mnie na 'Fruit Book Tag' :)
    Tusia z bloga tusiaksiazkiinietylko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. To był pierwszy przypadek, kiedy nie rozumiałam jednej/czwartej książki, a mimo to tak bardzo mi się spodobała ;) Te wszystkie opisy reakcji fizycznych z początku bywały uciążliwe, ale później po prostu przestałam zwracać na nie uwagę, gdyż główny bohater całkowicie ujął mnie swoim charakterem. Naprawdę podziwiam jego determinację i optymizm i to właśnie to sprawiło, że tak wysoko oceniłam "Marsjanina" :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam Marsjanina! Dla mnie też ta książka była zaskoczeniem :)
    Juliana Bookworm

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się, że przypomniałaś mi o tej powieści, bo swego czasu bardzo chciałam ją poznać, ale jakoś nie składało się i ostatecznie zapomniałam o "Marsjaninie". Wszystko wskazuje na to, że historia będzie mi się podobać, więc jestem optymistycznie nastawiona :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ,,Marsjanina" zawsze jakoś mijałam z obojętnością, ale wiem że ludziom się podoba :) może kiedyś, skoro nie przynudza ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Też obawiałam się tych opisów, ale myślę tak samo jak Ty - one nie są jakieś szczególne do przeczytania czy nawet zrozumienia, a na pewno są potrzebne. Nie wiem, czemu tyle ludzi na to narzeka... :D Uwielbiam tę książkę, jak dotąd jest jedną z najlepszych, jakie przeczytałam w tym roku. Mark jest cudowną postacią. :3

    OdpowiedzUsuń
  7. Wyborna książka. Co prawda najpierw obejrzałam film, który też mi się spodobał, ale dopiero książka ma w sobie to coś! Na pewno jeszcze wrócę do tej pozycji.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam tę książkę ponad rok temu i muszę z czystym sercem napisać, że miło ją wspominam, była naprawdę kawałem przyjemnej prozy, oderwaniem od rzeczywistości, myślę, że kiedyś jeszcze powtórzę tę przygodę, obejrzałam ostatnio film i też nie jest to złe dzieło :D Ratowanie Matta zawsze spoko :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam obawy zanim zaczęłam ją czytać - że mi się nie spodoba, że za trudna (przez słownictwo), że mnie zanudzi. I się myliłam. Jestem zachwycona tą powieścią, naprawdę ją uwielbiam. :)

    Pozdrawiam!
    Podróże w książki

    OdpowiedzUsuń
  10. Marsjanina mam jeszcze przed sobą, ale ogromnie mnie ciągnie do tej książki. Mam wrażenie, że wszyscy oprócz mnie już ją przeczytali, ale to nic - ja też kiedyś to zrobię :D
    Buziaki, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie mam specjalnej ochoty na "Marsjanina", pomimo tego, że interesują mnie te całe opisy zjawisk fizycznych i chemicznych (mój ścisły umysł ;D)

    OdpowiedzUsuń
  12. Po Marsjanina muszę i chcę sięgnąć obowiązkowo!
    Pozdrawiam
    Jadwiga z Zajęczej Nory

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam poczucie humoru Marka! I choć jestem totalnym przygłupem w kwestii nauk ścisłych, bawiłam się przy niej świetnie. ;D

    OdpowiedzUsuń
  14. Oglądałam film, który niesamowicie mi się podobał, więc oczywiście po książkę też sięgnę :D I mam nadzieję, że wydarzy się to szybko :D Pozdrawiam! /Klaudia

    OdpowiedzUsuń
  15. Ajjj! Chciałam przeczytać (szczególnie, że oryginalna okładka jest piękna) ale film dorwał mnie wcześniej i zrezygnowałam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeszcze nie czytałam, ale już niebawem nadrobię zaległości.
    Pozdrawiam :*
    http://zapoczytalna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Nareszcie wracamy na blogosferę<3 Przepraszamy za nieobecność, ale już staramy się opanować zaległości.
    Co do książki to może być naprawdę fajna. Już po samych cytatach widać, że jest zabawna.
    Być może uda mi się ją przeczytać w ciągu tego roku :)
    Pozdrawiam <3
    Juliet z bloga zapiskizgredka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Niedawno wypożyczyłam tę powieść w bibliotece, a ponieważ jestem bardzo ciekawa filmu, chciałabym jak najszybciej ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Kusi mnie ta książka od dawna. Koniecznie muszę się z nią zapoznać :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Szczerze mówiąc, to i ja w jakiś sposób obawiam się tych opisów, bo zwykle mnie po prostu nudzą i mam ochotę rzucić książką w ścianę... ale nie nastawiam się negatywnie, może nie będzie tak źle :D
    Słyszałam już o poczuciu humoru głównego bohatera :D Jestem ciekawa, czy i ja zapałam do niego sympatią... myślę, że tak ^_^ Nie mogę nie polubić kogoś z poczuciem humoru :D
    Marsjanina chciałabym kiedyś przeczytać, ale pewnie nie będzie to szybko :P Prędzej obejrzę film, tak myślę... jednak z książki nie zrezygnuje, chcę poznać tę historię na papierze ^_^

    OdpowiedzUsuń
  21. Słyszałam o tej książce wiele dobre, jednak ta okładka jest tak brzydka, że chyba nic mnie nie przekona.
    Twoja recenzja jest świetna, fajnie wszystko opisujesz, no ale się nie przełamie :D
    Pozdrawiam
    http://bookparadisebynatalia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. Przewidywalność nie jest dla mnie przeszkodzą, choć sam klimat kosmosu nie do końca jest moim ulubionym. Kiedyś może sięgnę po tę pozycję. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Tyle świetnych recenzji, koniecznie muszę ją dorwać w bibliotece :D
    Pozdrawiam
    http://castleona-cloud.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. To coś dla mnie, uwielbiam akcję tocząc ą się w kosmosie.

    OdpowiedzUsuń
  25. Widziałam wiele pozytywnych opinii na temat tej książki, dlatego ją przeczytałam, ale nie przypadła mi do gustu. Kosmos to jednak nie mój styl :/

    OdpowiedzUsuń
  26. Mam na półce ale nie mam czasu przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie cyztalam i mam te same obawy co Ty ale widze ze jedanak powinnam sie skusic :D pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie przepadam za długimi opisami,ale mimo to Twoja opinia sprawiła, że mam na tę książkę wielką ochotę! Oby udało mi sie ją dopaść :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie~ Nataliaaa
    happy1forever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  29. Marsjanin czeka na mojej półce już dobrych parę miesięcy, ale ostatnio coraz częściej myślę, czy by się w końcu za niego nie zabrać. Bardzo lubię powieści sciencie-fiction, a opisy mi nie przeszkadzają :> Mam więc nadzieję, że ta historia mnie zachwyci :>
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja tam Ci wierzę, że polubiłabym Marka :D Wydaje mi się, że to naprawdę ciekawa postać, która nie da się nie lubić. Muszę w końcu sięgnąć po tę książkę, bo ekranizację już widziałam!

    OdpowiedzUsuń
  31. Bardzo chcę "Marsjanina" przeczytać! To mój must have :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Ogółem nie zamierzam książki czytać, te opisy odstraszają mnie niczym ogień, a poza tym nie lubię zbytnio takich historii. Za to chętnie poznałabym głównego bohatera, a przez ten cytat to już wgl :D Lubię osoby z dystansem do siebie.

    OdpowiedzUsuń
  33. Zwróciłam na nią uwagę już w okolicach premiery, ale co dziwne, ochota na nią mi nie minęła :) Dobrze ją oceniasz, może jednak się skuszę. Nawet jeśli okaże się nie dla mnie, mąż na pewno będzie zawodowolony :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Zamierzam to kiedyś przeczytać :D
    nieperfekcyjna-panienka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń