niedziela, 27 września 2015

Becca Fitzpatrick "Black Ice"

tytuł: Black Ice
autor: Becca Fitzpatrick
ilość stron: 448
wydawnictwo: Otwarte


Tygodniowa przerwa wiosenna spędzona w górach Teton, miała być dla Britt czasem beztroskiego odpoczynku, a także spełnieniem marzeń. Przez długi czas zbierała doświadczenie oraz wiedzę potrzebną do tej wyprawy, aby móc zmierzyć się ze swoimi słabościami i wyruszyć na dziesięciokilometrowy spacer wzdłuż łańcucha górskiego. Kiedy niespodziewanie wyszło na jaw, że do Britt dołączy jej były chłopak, podróż stała się dla niej również szansą na odzyskanie go. Razem ze swoją przyjaciółką Korbie wyruszają w drogę, nieświadomie kierując się w środek burzy śniegowej, która mocno pokrzyżuje ich plany. Jeszcze przed dotarciem do domku w Idlewilde, będą musiały zboczyć z drogi i schronić się w lesie. Ciepła, przytulna chatka, którą miała być dla nich schronieniem, okaże się istnym piekłem, a wszystko za sprawą dwóch, mieszkających tam chłopaków.

Becca Fitzpatrick to autorka, której nazwisko słyszałam już wiele razy - na początku było głośno o jej sadze Szeptem, a jakiś czas później na półkach księgarni pojawiło się Black Ice. Mimo to, nigdy nie miałam okazji zapoznać się z jej twórczością, chociaż pozytywne opinie o niej napływały do mnie z każdej możliwej strony. Nie ukrywam, że właśnie dlatego postawiłam tej książce dość dużą poprzeczkę, a brązowe, hipnotyzujące oczy, patrzące na mnie z czarno-białej okładki, dodatkowo potęgowały moją ciekawość. Z przykrością muszę przyznać, że czuję się trochę zawiedziona. Miałam dostać thriller, który zmrozi krew w moich żyłach, a tymczasem nie przyprawił mnie on nawet o malutki dreszcz.

Zaczynając od pozytywnych stron tej powieści, chciałabym pochwalić jej ogólną koncepcję. Myślę, że autorka miała ciekawy pomysł na fabułę, pisząc o dwóch nastolatkach, które wyjeżdżają w samodzielną podróż, a także umieszczając rozgrywające się wydarzenia w mroźnej, zimowej, górskiej scenerii. Czytając Black Ice naprawdę można poczuć ten klimat i razem z bohaterami przenieść się w środek burzy śniegowej. Ucieszyło mnie również to, że akcja powieści szybko przybrała dynamiczne tempo, dzięki czemu nie musiałam zbyt długo czekać na jej rozwój i już do samego końca pozostała równie ciekawa.

Wartka akcja, a także język jakim posługuje się autorka sprawiły, że książkę czytało mi się naprawdę przyjemnie. Jak już wcześniej wspomniałam, urzekła mnie jej sceneria, która została przedstawiona za pomocą nieskomplikowanych, lecz nie wybrakowanych opisów. Styl pani Fitzpatrick jest prosty, przystępny dla młodzieży, do której ta książka głównie jest skierowana.

Tym, co nie podobało mi się w Black Ice, są postacie. Główna bohaterka często irytowała mnie swoim zachowaniem. Nie jeden raz odniosłam wrażenie, że dziewczyna sama nie wiedziała, czego chce, a jej ciągłe rozmyślania o uczuciach do byłego chłopaka, po pewnym czasie stały się męczące. Jeśli mam być szczera, reszta bohaterów pozostała mi dość neutralna i nie odczułam z nimi żadnej bliższej więzi. Skoro mówimy o powieści młodzieżowej, to nie mogło w niej oczywiście zabraknąć wątku miłosnego, który w moim odczuciu również nie wyszedł zbyt dobrze. Przez cały czas zadawałam sobie pytanie, jak autorka mogła stworzyć między pewną dwójką bohaterów jakąś bliższą relację, już po dwóch dniach znajomości. Co jak co, ale w prawdziwym życiu to raczej tak nie funkcjonuje.

A co z mordercą, który grasował w górach Teton? Jego prawdziwe oblicze poznajemy dopiero pod koniec książki, dlatego przez większość czasu towarzyszy nam pytanie "Kim on jest?". Kiedy w końcu autorka ujawniła tożsamość zbrodniarza, wręcz nie mogłam w to uwierzyć. Nawet przez chwilę nie pomyślałabym, że może być nim akurat ta osoba. Gorzej z motywem, jaki kierował jego poczynaniami, który wydał mi się zbyt banalny. Owszem, miał on sens i dobrze nawiązywał do całej treści książki, jednak spodziewałam się czegoś lepszego.

Podsumowając, Black Ice to książka, która na pewno nie zmroziła mi krwi w żyłach, jednak niezaprzeczalnie jest ciekawą lekturą, która wciąga od samego początku i czyta się ją z dużą przyjemnością. Autorka potrafiła mnie zaskoczyć, za co bardzo jej dziękuję, bo gdyby nie to, książka na pewno podobałaby mi się dużo mniej. Czy mogę wam polecić tę powieść? Jeśli szukacie ciekawego thrilleru młodzieżowego, to jak najbardziej tak. Jednak ja postawiłam jej troszkę za duże oczekiwania i niestety czegoś mi w niej zabrakło.

ocena:
7/10

45 komentarzy:

  1. W jakiś dziwny i nieokreślony sposób mnie kusi. Musze o niej pamiętać! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja z kolei już prawie od początku podejrzewałam kto jest mordercą i moje przypuszczenia okazały się trafne. Uwielbiam Beccę za Szeptem, za "Black Ice" i wręcz nie mogę się doczekać jej najnowszego dziecka- "Dangerous Lies" :))
    Zapraszam do mnie na konkurs :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właściwie się nad tym nie zastanawiałam, więc dlatego była to dla mnie duża niespodzianka ;)

      Usuń
  3. Ja od początku obstawiałam źle, więc byłam totalnie zaskoczona kiedy zakiełkowała we mnie myśl kto tak naprawdę był mordercą :) Lektura mi się podobała i całkiem wciągnęła :) Czasem nawet przeszedł mnie dreszczyk emocji, także spotkanie z "Black Ice" wspominam pozytywnie :) I jeszcze ta okładka *.* :D
    Pozdrawiam!
    NiczymSzeherezada.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie tego dreszczyku nie było, ale spotkanie z Black Ice i tak uważam za udane ;)

      Usuń
  4. Cała seria Szeptem mi się podobała bo była napisana w przyjemny i wciągający sposób dlatego jak tylko uda mi się kupić Black Ice na jakiejś promocji to będę przeszczesliwa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja serii Szeptem jeszcze nie czytałam, jednak styl autorki całkiem przypadł mi do gustu, więc planuję sięgnąć po pierwszą część ;)

      Usuń
  5. Jako jedna z niewielu nie jestem fanką całej tej serii. Zupełnie do mnie nie przemawia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety zupełnie nie dla mnie...

    Pozdrawiam :) Przy gorącej herbacie

    OdpowiedzUsuń
  7. Od dawna mam tę książkę w planach, ale jeszcze nie udało mi się jej przeczytać, może czas w końcu to zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiele słyszałam na temat tej powieści, więc myślę, ze w niedługim czasie może się skusze :D

    Pozdrawiam
    http://coraciemnosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Cóż mnie książka się spodobała bardziej niż tobie, choć mogłabym mieć podstawę aby było wręcz odwrotnie, bo w moim przypadku spodziewałam się, że mordercą jest właśnie ta osoba :) Być może tak bardzo polubiłam tę książkę ze względu na autorkę - no wie wiem, ale polecam każdemu ^^
    http://be-here-now-and-forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby udało mi się od razu przewidzieć, kto jest mordercą, to książka pewnie podobałaby mi się trochę mniej :D

      Usuń
  10. A mi się bardzo podobała ;)

    czytanienaszymzyciem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też się podobała, jednak spodziewałam się czegoś więcej ;)

      Usuń
  11. Mi się bardzo podobała, a uczucia w takich ciężkich chwilach potrafią być naprawdę nieprzewidywalne, więc w sumie wcale się im nie dziwiłam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to prawda, ale raczej nie lubię, kiedy między bohaterami tak szybko zaczyna się coś dziać, bo wychodzi to nienaturalnie ;)

      Usuń
  12. Myślę, że mogłabym ją przeczytać :) Może mi się spodoba? :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Masakra, jakiej dostarczyła mojemu umysłowi ta pisarka serią "Szeptem" wystarczy mi na wieczność. Nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja planuję sięgnąć po tę serię, jednak nie spodziewam się czegoś nadzwyczajnego :D

      Usuń
  14. Może kiedyś... Na razie nie mam zbytniej ochoty :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Książka dobra i przyjemnie się ją czytało, jednak z tego co pamiętam to strasznie irytowała mnie główna bohaterka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też często irytowała swoim zachowaniem ;)

      Usuń
  16. podobał mi się pierwszy tom Szeptem, ale nie jestem przekonana do tej książki. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei jeszcze nie czytałam Szeptem, ale planuję sięgnąć po pierwszą część ;)

      Usuń
  17. Przy "Szeptem" miałam podobnie. Czytało się szybko i przyjemnie, ale bohaterowie odstraszali na dobre. Raczej nie sięgnę po nic innego tej autorki :P
    Pozdrawiam,
    http://magiel-kulturalny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mimo wszystko planuję przeczytać serię Szeptem, a przynajmniej pierwszy tom, jednak nie spodziewam się czegoś nadzwyczajnego ;)

      Usuń
  18. Słyszalam o niej wiele pozytywnych opinii i z pewnością niedługo sięgnę po tą książkę, w dodatku twoja recenzja, mimo paru niedskonałości książki, jeszcze mnie do tego zachęciła :) Pozdrawiam! /Claudie

    OdpowiedzUsuń
  19. Książka jest o zimnie, więc ja jej na pewno nie przeczytam w najbliższym czasie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, może lepiej zostawić ją sobie na cieplejsze dni :D

      Usuń
  20. A ja właśnie podejrzewałam tego ktosia niemal od początku. XD Ale i tak byłam zdziwiona, że to ten ktoś jest mordercą. XD
    Mam lepsze wrażenia po Black ice niż ty. ^_^ Ale może to sentyment do autorki, kiedy pokochałam ją po przeczytaniu Szeptem dawno temu... kto wie! ^_^
    Taaak, Britt nieco irytująca z tymi swoimi przemyśleniami o Calvinie, ale ogólnie jej postać wyszła bardzo ciekawie, moim zdaniem! Nie była sztampowa i bardzo spodobała mi się jej późniejsza przemiana. ^_^
    I do tego jeszcze mnie wątek miłosny przypadł do gustu i kompletnie nie odczuwałam tego, że to minęły dwa dni, bo... wszystko wydawało mi się po prostu naturalne. ;)
    Kiedyś jeszcze muszę wrócić do tej powieści! ^_^

    OdpowiedzUsuń
  21. Na początku ta książka kompletnie mnie nie interesowała i omijałam ją szerokim łukiem! Teraz postanowiłam, że jednak sięgnę po tę pozycję, ponieważ bardzo mnie ciekawi! :)

    Pozdrawiam,
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2015/10/book-haul.html

    OdpowiedzUsuń
  22. Książka spodobała mi się dość średnio. Tak jak i Ciebie, mnie też okropnie irytowała główna bohaterka. Normalnie jakby nie potrafiła przeżyć bez Colina (dobrze zapamiętałam jego imię?). I ta jej ''najlepsza przyjaciółka'', jak dobrze, że po połowie było jej tak mało, inaczej książka nie pozostałaby w nienaruszonym stanie. Reszta spodobała mi się i tylko dzięki temu oceniłam ją tak wysoko (6/10).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, przyjaciółka Britt była jeszcze bardziej irytująca niż ona sama, dlatego bardzo się cieszę, że było jej tak mało. Imię chłopaka to Calvin, ale byłaś blisko haha

      Usuń