poniedziałek, 13 marca 2017

trylogia "all for the game" nory sakavic


Gdyby ktoś jeszcze kilkanaście tygodni temu spytałby mnie o ulubieńca wśród wszystkich przeczytanych trylogii, moja odpowiedź zupełnie różniłaby się od tej, której udzieliłabym obecnie. Pierwsze miejsce na moim prywatnym podium przez kilka długich lat pozostawało bezmienne, przez co nigdy nie pomyślałabym, że wystarczy tylko kilka dni, aby to zmienić. Z początku niepozorna historia, do której musiałam robić wiele podejść, zanim faktycznie udało mi się całkowicie wdrożyć w fabułę, szybko przemieniła się w opowieść od której wprost nie mogłam się oderwać. Jaki był tego skutek? Trzy części, przeczytane w zaledwie kilka dni, jedna za drugą, bez żadnej przerwy. A mowa tu o trylogii All for the game autorstwa Noory Sakavic.

Jednak zacznijmy od początku - co tak naprawdę w trawie piszczy? Historia ta opowiada nastoletnim Neilu Jostenie, którego życie nie ma wiele wspólnego z normalnością, w momencie, w którym go poznajemy. Chlopak wciąż ucieka, zmieniając nie tylko miejsca zamieszkania, ale także swoje imię. Nie może zostać w jednym mieście zbyt długo, ani nawiązywać żadnych bliższych relacji, dlatego też nie ma przy sobie nikogo bliskiego. Jakiś czas temu musiał pogodzić się ze śmiercią swojej mamy, a jego ojciec jest właśnie tą osobą, przez którą nie chce być znaleziony. Jedyną namiastką normalności w życiu Neila jest Exy - gra stworzona przez autorkę, będąca połączeniem lacrosse'a z hokejem. Podpisanie kontraktu z drużyną Uniwersytetu Palmetto State to prawdopodobnie ostatnia rzecz, jaką chłopak powinien zrobić. Jednak ta decyzja może zmienić jego życie na zawsze.

Kiedy zaczynałam pierwszy tom tej trylogii, a było to w zeszłe wakacje, nie miałam pojęcia, że kilka miesięcy później będzie miała ona dla mnie tak duże znaczenie. Tym bardziej, że na początku bardzo trudno było mi wgryźć się nie tylko w fabułę, ale także w język, jakim pisze autorka. Książki te można przeczytać tylko i wyłącznie w wydaniu angielskim i choć nie była to moja pierwsza powieść przeczytana w oryginale, to znalazło się w niej wiele słów, których znaczenia nie znałam. Z tego powodu bardzo często musiałam sięgać do słownika, lub czytać wybrane zdania kilkukrotnie, aby całkowicie zrozumieć ich znaczenie, co zdecydowanie wydłużało czas czytania. Do tego dochodziła również sama fabuła, która rozwijała się bardzo wolno i choć patrząc przez pryzmat całej trylogii, uważam to za rzecz pozytywną, to niestety na początku ten fakt trochę mnie męczył. Przez to, moje pierwsze podejście do tej historii skończyło się niepowodzeniem. A jednak, coś sprawiło, że nie poddałam się i próbowałam jeszcze wiele razy, aż w końcu zaczęłam zauważać, że to co dzieje się w tej książce coraz bardziej zaczyna mnie obchodzić, a między mną, a bohaterami tworzy się pewna więź. Aż w końcu ta historia wciągnęła mnie tak bardzo, że czytając ją, wszystko inne przestawało się liczyć.

All for the game okazało się być czymś zupełnie innym, niż na początku się spodziewałam. Oczywiście w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu. Główny bohater - nastolatek z trudnym dzieciństwem i wieloma problemami - mógłby zwiastować kolejną, do bólu powtarzalną i schematyczną książkę dla młodzieży. Ale uwierzcie mi, ta trylogia nie ma wiele wspólnego z przewidywalnością. Owszem, jest to historia przeznaczona dla młodzieży, lecz na pewno nie znajdziecie tu wszystkich typowych motywów, które przewijają się przez większość powieści skierowanych do tej grupy wiekowej. Trzeba również zaznaczyć, że Nora Sakavic poruszyła w swojej trylogii bardzo trudne problemy związane z alkoholem, narkotykami czy znęcania się, zarówno psychicznego, jak i fizycznego. Dlatego też wydaje mi się, że po te książki powinna sięgać raczej starsza młodzież, ponieważ w niektórych momentach występują tu naprawdę brutalne sceny przemocy, które potrafią wywołać ciarki na całym ciele. Ja, czytając jedną z nich, miałam łzy w oczach.

Wspomniałam wcześniej, że na początku fabuła The Foxhole Court, czyli pierwszego tomu trylogii, niezbyt do mnie przemawiała. Niewiele się działo, akcja rozwijała się naprawdę wolno i trochę zajęło mi, zanim całkowicie wkręciłam się w fabułę. Jednak w pewnym momencie zupełnie przestało mi to przeszkadzać. Co więcej, mogę bez wahania przyznać, że w przypadku All For the Game jest to ogromny plus. Dzięki temu wszystkie trzy tomy łączą się w jedną, spójną całość, każdy kolejny dopełnia tę historię coraz bardziej. Takie tempo akcji powoduje, że cała ta opowieść sprawia wrażenie jak najbardziej realnej. Jestem ogromnie wdzięczna autorce, że tak świetnie rozłożyła fabułę w czasie i że nic nie dzieję się tutaj zbyt szybko. To sprawia, że czytelnik zostaje całkowicie pochłonięty przez tę historię, wciąż chcąc wiedzieć, co wydarzy się następnie. A niejednokrotnie dzieją się tutaj takie rzeczy, których wprost nie da się przewidzieć.

Sięgając po tę trylogię obawiałam się również wątku sportowego, który ma tutaj naprawdę znaczącą rolę i jest o nim mowa prawie przez cały czas. Jako osoba, do której raczej nie przemawiają wszelkie gry zespołowe, byłam wręcz przekonana, że i w tym wypadku nie będzie inaczej. A jednak. W tej kwestii również czekało na mnie bardzo miłe zaskoczenie. Jakimś sposobem, Exy okazało się być naprawdę interesującą dyscypliną, a opisy wszystkich meczów wcale nie nudziły mnie tak bardzo, jak zazwyczaj zdarza się to w przypadku wszelkich rozgrywek śledzonych w telewizji. Nadal nie mam pojęcia, jak Norze Sakavic udało się to zrobić, że nawet taki laik sportowy jakim jestem ja, nie czuł się ani trochę zagubiony czy znużony tym wątkiem.

To, jak autorka wykreowała postaci All for the game jest wręcz niesamowite. Każda z nich jest inna, każda ma swoją własną historię i swoje własne, niezastąpione miejsce w tej opowieści. Nie są to płaskie, papierowe osobowości. Wręcz przeciwnie. Nora Sakavic nakreśliła tych bohaterów w taki sposob, iż czytelnik ma wrażenie, że czyta opowieść o ludziach, którzy istnieją naprawdę i z którymi może poczuć pewną nić porozumienia. I mimo, że pojawia się tu dosyć duża ilość postaci, to czytelnik ma szansę poznać każdego z nich, ani przez chwilę nie mając wrażenie, że ktoraś z nich jest w tej historii zbędna, że zupełnie nic nie wnosi do żadnego z poruszonych wątków. Na pochwałę zasługuje również fakt, że autorka nie od razu odkrywa przed nami wszystkie karty, dotyczące nie tylko osobowości tych postaci, ale także ich życia. Nawet główny bohater skrywa przed nami wiele tajemnic, które stopniowo wychodzą na jaw przez wszystkie części tej trylogii, aż do samego końca.

All For the Game to seria, przez którą dosłownie się płynie. Historia zawarta na jej kartach niesamowicie wciąga, wywołuje milion emocji, ściska za serce i zdecydowanie zostaje z czytelnikiem na długi czas. To właśnie ona zdołała wyciągnąć mnie z ogromnego dołka czytelniczego, podczas gdy żadna inna książka nie była w stanie tego zrobić, tylko po to, by znów mnie do niego wpędzić. Zostawiła mnie z poczuciem, że już nigdy nie znajdę równie niesamowitej serii młodzieżowej. I choć z jednej strony jestem w pełni usatysfakcjonowana tym, jak Nora Sakavic zakończyła tę trylogię, to jednak nadal czuję w sobie mały niedosyt. Niedosyt spowodowany świadomością, że mogę jedynie wyobrazić sobie to, jak dalej potoczyły się losy tych wszystkich bohaterów, których tak bardzo pokochałam i którzy zdecydowanie zasłużyli na specjalne miejsce w moim sercu. Jestem pewna, że do All For the Game jeszcze powrócę. Kto wie, może nawet kilkukrotnie.

★★★★★

5 komentarzy:

  1. Świetnie że wywołują tyle emocji,to dla mnie bardzo ważne podczas czytania.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem własnie w trakcie czytania pierwszego tomu. Wymyśliłam sobie, że go przetłumaczę. Możesz więc się domyślić jak dobrze mi idzie czytanie. Mimo wszystko wydaję się dobrą książka, ale wszystko przede mną. :D

    Dwie strony książek

    OdpowiedzUsuń
  3. O jak miło, że wróciłaś <3 Brakowało Ciebie w blogosferze :D Jednakże rozumiem przerwę, bo sama miałam "urlop" przez 3 miesiące... Dobrze, Cię znowu czytać :D
    O tej trylogii słyszałam już parę razy. Jednak nie czytałam jeszcze książek po angielsku, dlatego nie jestem pewna czy dam radę. Owszem, czytam mangi w tym języku, ale co innego komiks, a co innego książka. Myślę, że jako pierwszą lekturę wybiorę sobie coś napisanego łatwiejszym językiem (jak chcesz to możesz mi coś polecić :) ).

    Pozdrawiam :)
    www.lekturia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka bardzo ciekawie się zapowiada! Szkoda tylko, że jest po angielsku i jeszcze nikt nie wydał jej w Polsce.
    Pozdrawiam
    Magda z pages of reader

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo chętnie przeczytałabym tą serię, tym bardziej, że ostatnio wiele osób ją poleca, jednakże nie jestem pewna czy poradziłabym sobie z moim angielskim.
    http://pomiedzyrozdzialami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń