wtorek, 23 czerwca 2015

Cecelia Ahern "Love, Rosie"


tytuł: Love, Rosie/Na końcu tęczy
autor: Cecelia Ahern
ilość stron: 511
wydawnictwo: Akurat
opis: Wzruszająca opowieść o miłości i przyjaźni.
Rosie i Alex od dzieciństwa są nierozłączni. Życie zadaje im jednak okrutny cios: rodzice Alexa przenoszą się z Irlandii do Ameryki i chłopiec oczywiście jedzie tam razem z nimi. Czy magiczny związek dwojga młodych ludzi przetrwa lata i tysiące kilometrów rozłąki? Czy wielka przyjaźń przerodziłaby się w coś silniejszego, gdyby okoliczności ułożyły się inaczej? Jeżeli los da im jeszcze jedną szansę, czy Rosie i Alex odważą się ją wykorzystać?









Kiedy obejrzałam zwiastun filmu pt. "Love, Rosie" zdecydowałam, że koniecznie muszę go obejrzeć. Jednak nie bez uprzedniego przeczytania tej książki. Co to, to nie. Tak już mam, że w pierwszej kolejności muszę zapoznać się z treścią lektury, a dopiero potem z jej ekranizacją. Tak więc, zabrałam się za czytanie, zaraz po nabyciu swojego egzemplarza.

Głównych bohaterów – Rosie i Alexa – poznajemy już w ich najmłodszych latach szkolnych, jako dwójkę najlepszych przyjaciół, a także małych i beztroskich nicponi. Autorka opowiada ich historię w dość nietypowy sposób, bo za pomocą wiadomości, listów, maili, rozmów na czacie a także różnych kartek okolicznościowych, które wymieniają między sobą. Mimo upływu lat, oni nadal są nierozłączni. Razem dorastają, razem przeżywają różne przygody czy młodzieńcze rozterki.

,,Myślę, że życie lubi nas od czasu do czasu wypróbowywać: czujesz, że się staczasz, coraz szybciej, a kiedy Ci się wydaje, że już dłużej tego nie wytrzymasz, nagle się poprawia."

Powieść ta skłania czytelnika do głębokich refleksji na przeróżne tematy. Doskonale pokazuje trudności, jakie przytrafiają się w naszym życiu i to, jak wiele mogą zmienić nawet najmniejsze decyzje. Jest napisana prostym, wesołym językiem, dzięki czemu czyta się ją bardzo przyjemnie, lekko i szybko. Obok zabawnych momentów i wypowiedzi bohaterów, spotkamy również wzruszające sytuacje, przez które łza może zakręcić się w oku. Autorka wykreowała bohaterów bardzo autentycznie. Nie są to ludzie bezproblemowi, którzy żyją idealnym życiem. Czasami miałam wrażenie, że los nie popiera miłości Rosie oraz Alexa i za wszelką cenę pragnie, aby zostali tylko przyjaciółmi.
A epilog? Powiem jedno: cudowny. Nie zdradzając wam zbyt wiele, powiem tylko, że nie mogłabym wyobrazić sobie innego, lepszego zakończenia.

"Można uciekać i uciekać w nieskończoność, ale prawda jest taka, że wszędzie tam gdzie się zatrzymasz dopadnie cię twoje życie."

Podsumowując, "Love, Rosie" to książka, która skradła moje serce. Mimo, że przeczytałam ją w szybkim tempie, bardzo zżyłam się z bohaterami, przez co naprawdę trudno było mi się z nimi rozstać, gdy ta historia dobiegła końca. Chwile, które spędziłam z tą lekturą były niesamowite i jestem pewna, że za jakiś czas sięgnę po nią ponownie. Wam również gorąco ją polecam!


ocena:
8/10
pozdrawiam,
Wiktoria.

19 komentarzy:

  1. Ciekawa recenzja, mimo, że nie byłam pozytywnie nastawiona do tej książki, przekonałaś mnie. Jeśli będę miała okazję, to przeczytam. Życzę miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że Tobie też się spodoba. Dziękuję i również życzę miłego dnia! :)

      Usuń
  2. Jak kiedyś wpadnę na tę książkę, to przeczytam, chociaż nie ukrywam, że nie lubię za bardzo romantycznych opowieści. \
    Świetna recenzje ;)

    melomol.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jeszcze raz ja.
      Nominowałam Cię do Liebster Blog Award. Więcej na blogu: http://melomol.blogspot.com/2015/06/liebster-blog-award.html :)

      Usuń
  3. Do tej pory nie byłam pozytywnie nastawiona do tej książki, ale twoja recenzja zmieniła moje zdanie. :) Na pewno sięgnę po nią, kiedy przyjdzie mi ochota na romans. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie cieszę się, że udało mi się zmienić twoje zdanie :D

      Usuń
  4. Książka jest już na moich półkach, niestety czeka w dość długiej kolejce do przeczytani xD
    zapiskizgredka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. uwielbiam tą książkę! i uwielbiam formę, w jakiej została napisana :)
    co prawda nigdy nie przepadałam za czytaniem listów, ale tutaj było to wręcz przyjemne :)
    zapraszam na konkurs: http://lustrzananadzieja.blogspot.com/2015/06/konkurs-urodzinowy

    OdpowiedzUsuń
  6. Film bardzo mi się podobał, jestem ciekawa książki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak bardzo chciałabym obejrzeć film, ale czekam, aż przeczytam książkę :) Wierzę, że jest niesamowita :)

    Pozdrawiam :) http://detektyw-ksiazkowy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Już chciałam napisać, że nie czytałam tej książki, ale przypomniałam sobie, że czytałam ją pod tytułem "Na końcu tęczy". Podoba mi się forma w jakiej została napisana ;)
    gabxreadsbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Już od dawna zbieram się za tą książkę i Twoja opinia skłoniła mnie do tego,aby szybciej wybrać się do księgarni i zakupić ten egzemplarz! Także dziękuję za motywację,haha :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie cieszę się, że mogłam pomóc :D

      Usuń
  10. Kompletnie nie moje klimaty :) Jeszcze do tego ta forma pisania, ech, nieeee :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Mi nie do końca przypadła do gustu. Strasznie mnie zmęczyła. Dostawałam szału za każdym razem, jak coś na siłę ich od siebie odsuwało. 510 stron mijania się o krok, aby być razem dopiero na ostatniej, to dla mnie nieco zbyt wiele. A jeśli jesteś ciekawa całej, pełnej recenzji, zapraszam na recenzje-koneko.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zdecydowanie lektura przede mną! Lubię, jak powieści pisane są w sposób lekki, bo mogę skupić się na własnej wyobraźni i kreowaniu w głowie bohaterów. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Książkę czytałam już jakiś czas temu, jednak tak jak wspomniała wyżej Koneko xD, bardzo denerwujące były te przeszkody, które pojawiały się za każdym razem, gdy już myślałam, że bohaterowie będą razem.
    Pozdrawiam- Paolla
    http://dostatniejstrony.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja niestety książkę porzuciłam po kilkunastu stronach, sposób prowadzenia narracji (listy) nie przypadły mi do gustu. Film mi za to się podobał :)

    Pozdrawiam,
    Jul
    Zapraszam do mnie!

    OdpowiedzUsuń